|
15 czerwca 2010 roku |
No i kolejny – czwarty już – Międzynarodowy Dzień Dogoterapii za nami. Dla Fundacji CZE-NE-KA to już dużo więcej lat działalności, w której ludzie i psy są sobie pomocni.
Czwarty jubileusz był po prostu jednym z wielu dni pracy; szóstka psich terapeutów z kilkuletnim stażem oraz mało jeszcze doświadczona z racji młodego wieku (4 miesiące!) HAPPY przybyły na oddział rehabilitacji neurologicznej szpitala dziecięcego w Dziekanowie Leśnym. Poza MYSZKĄ, maleńką suczką rasy pekińczyk - to malamuty. Są tu dobrze znane i lubiane zarówno przez małych pacjentów jak i przez personel. Dzieci na oddziale zmieniają się ale niektóre przebywają na tyle długo, by uczestniczyć w wielu takich spotkaniach i wręcz czekają na nie. Niektóre są po prostu zbyt małe, by pamiętać, co działo się tydzień temu, zbyt małe, by wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje. Nie ma to znaczenia. Takie maluchy, jak 3-miesięczna Kornelia czy jej rówieśniczka Dominika czerpały wyraźną przyjemność z bliskiego kontaktu ze zwierzęciem; położone na psim grzbiecie były spokojne i zrelaksowane. Starsze głaskały psiaki, obejmowały za szyję, niektóre ostrożne i z rezerwą, podyktowaną zapewne lękiem, niektóre spontanicznie. Kilkuletni chłopiec jeżdżący na wózku inwalidzkim, z początku wycofany, potrzebował więcej czasu na przełamanie oporów. Kiedy to się już stało, widać było, jak wielką radość sprawia mu kontakt z psem.
Wizyta w szpitalu dziecięcym nie była jedynym zadaniem dla psich terapeutów, przeznaczonym na Dzień Dogoterapii. Czekał je – i nas wszystkich ciekawy eksperyment.
Prosto z oddziału pojechały na zainicjowane przez Stowarzyszenie Centrum Inicjatyw Międzykulturowych spotkanie z dziećmi uchodźców z Czeczenii. Misja była szczególna, gdyż czeczeńskie dzieci z racji islamskiego wyznania niewiele mają styczności z psami. Pies jest dla świata muzułmańskiego stworzeniem nieczystym, gdyż jak wierzą jego wyznawcy, ugryzł w rękę proroka Mahometa. Z kolei kot znajduje się w łaskach, gdyż on tę skaleczoną rękę wylizał i wyleczył. Tak więc w ośrodku dla uchodźców w kilku rodzinach trzyma się koty, ale pies jest nie do zaakceptowania. Poza rodzinami dzieci niewiele mają kontaktów z polską rzeczywistością, ośrodek, w którym żyją stanowi pewną izolację.
Kilkunastoosobowa gromadka dzieci w wieku wczesno-szkolnym zajęła miejsca pod ścianą korytarza zaprzyjaźnionej szkoły, która użyczyła swojego terenu na spotkanie. Patrzyły na cztery duże, rosłe psy i dwa mniejsze z zaciekawieniem ale i bojaźliwie. Pani Maria Czerwińska, znana nam wszystkim Prezes Fundacji Przyjaźni Ludzi i Zwierząt CZE-NE-KA, powiedziała im kilka słów wyjaśnienia i zaprezentowała swoich fundacyjnych ulubieńców i ich możliwości. Psy chętnie popisywały się wyuczonymi sztuczkami, podnosząc jednocześnie w oczach dzieci swój prestiż jako istoty mądre i rozumne. Nastąpił wreszcie moment integracji. Zachęcane do podejścia bliżej, dotknięcia, pogłaskania czworonogów dzieci nie wszystkie, nie od razu przełamywały opory. Potrzeba było więcej czasu, pomocy wolontariuszy ale w końcu korytarz rozbrzmiewał wrzawą jak na szkolnej przewie. Dzieciaki bawiły się z psami, prowadzały je na smyczach, baraszkowały z nimi, wyraźnie uszczęśliwione. Jedna z dziewczynek przestraszyła się szczeknięcia MYSZKI i trzeba było sporo pracy właścicielki suczki i jednej z opiekunek grupy dzieci, by „wybaczyła” MYSZCE i poprowadziła ją na smyczy. W chwilę potem tuliła ją w ramionach. Na własnych oczach doświadczyliśmy dogoterapii – łagodzenia obyczajów, przejścia od lęku do przyjaźni.
Psi terapeuci dzielnie znieśli ten pracowity, męczący dzień. Ale przecież zmęczony pies – to szczęśliwy pies!
Wszyscy składający się na zjawisko o nazwie CZE-NE-KA robią znakomitą robotę. Mam na myśli organizatorów, wolontariuszy, pomagających sympatyków i oczywiście cudowne czworonogi. To właśnie one, psy, są nośnikami uczuć i energii. Dogoterapia tak naprawdę ma szansę odbywać się w każdym domu, gdzie mieszka pies. Szczególnie istoty bezradne, takie jak chore dzieci, osoby starsze czy niepełnosprawne potrzebują takiego zmiękczenia świata, wręcz motywacji, by rzeczywistość zaakceptować. Dzieciom z niepełnych, rozbitych czy wręcz patologicznych rodzin, często w głębi duszy bardzo samotnym, pies może dać tak wiele ciepła i miłości. Widziałam takie dziecięce światy, gdzie czworonożny przyjaciel był największym prezentem od niełaskawego losu.
Dzień Dogoterapii został zorganizowany również przez Szkołę Podstawową nr 12 z Oddziłami Integracyjnymi im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Głogowie. Z tej okazji na terenie szkóły została przygotwana wystawa dotyczaca dogoterapii oraz lekcje z udziałem psa terapeuty "Nowofunlandy ucza bezpiecznych zachowań nad wodą" oraz "bezpieczne postawy wobec psa".